Sobota, 4 lutego 2012 r. Andrzeja, Weroniki i Joanny
Wizyt na stronie: 278288 Wczoraj: 235 Dzisiaj: 76 Teraz: 6
W sieci »
punkt.jpg Gazeta Wyborcza
punkt.jpg Muzyka odnaleziona
punkt.jpg etnozapiski.blox.pl

W mediach

25 czerwca (Polskie Radio II)
Magazyn Źródła, godz.12.00
Piątkowe Źródła poprowadzimy dla Państwa prosto z Ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu. Bezpośrednia relacja, rozmowy z muzykami i organizatorami.

Wykaz audycji radiowych »


Szczególnie polecamy

Najstarsze nagrania polskiem muzyki ludowej w internecie


Nasza sonda
Jak często odwiedzasz naszą stronę?
raz dziennie
więcej niż raz dziennie
raz w tygodniu
kilka razy w tygodniu
jestem tu pierwszy raz


Polecamy

Kosowo

Kosowo. Plecionkarskim Szlakiem Wisły, fot. arch Stowarzyszenie Serfenta
Kosowo. Plecionkarskim Szlakiem Wisły
fot. arch Stowarzyszenie Serfenta

To, co niezaplanowane czasem się wydarza.
Tak, jak to wydarzenie z sobotniego popołudnia, gdy wracając z Kociewia, zmęczeni trasą, przystanęliśmy już tylko na chwilę pod Świeciem, by zapytać o plecionkarza, o którym czytaliśmy wcześniej jedynie krótkie wzmianki w internetowych artykułach. Nie było tam słowa o nim jako o człowieku i jego sytuacji.

Również spytana o drogę kobieta, mieszkająca w niesamowitym poniemieckim domu-ruderze, napomknęła jedynie, że człowiek ten najczęściej pracuje w budzie za domem. Skierowaliśmy się więc - według jej wskazówek - wzdłuż nadwiślańskiego wału szukając silosu na zboże i dwóch starych domów, które miały być naszym przewodnikiem.

Mały domek na skraju wsi, przed który zajechaliśmy, okazał się jednak pusty. Przywitała nas cisza i zamknięte drzwi. Co teraz? - to pytanie czasem się pojawiało, gdy sytuacja wymuszała naturalne zatrzymanie - jakby stopklatka - podczas gdy wszystkie niezbędne do wywiadu sprzęty zostały już wyjęte z samochodu i przygotowane do użycia.

Rozglądamy się więc po obejściu i za domem rzeczywiście stoi coś na kształt baraku. Przy nim posortowana wiklina. Więc jednak.. Oczywiście chcemy spotkać jej właściciela, więc zaczynamy od głośnego, kilkakrotnego Dzień dobry... Z początku nie może zrozumieć, w jakim przybywamy celu, mimo, że tłumaczymy, co nas interesuje. Rozmowa zaczyna się nietypowo.

Siedzimy w milczeniu zaproszeni do wewnątrz baraku, czekając na odpowiedzi na pytania, którymi zasypaliśmy na wstępie naszego rozmówcę. Powoli trwa to jego otwieranie się. Wypalając jednego papierosa za drugim, wyciąga najpierw plik starych artykułów z lokalnej prasy. W przyspieszonym tempie uczymy się historii jego życia. Wiele lat temu Jerzy z rodziną zostali pozbawieni rodzinnego domu.

Mieszkając całe życie w tym samym miejscu, decyzją dalszej rodziny zostali wydziedziczeni. On sam postanowił przenieść się do baraku obok domu zwalniając miejsce rodzicom i organizując sobie jednocześnie warsztat pracy. W zeszłym roku - kuzynka będąca prawowitą właścicielką posesji - postanowiła zburzyć mu dom, tłumacząc się niewygodami związanymi ze sprowadzanym towarzystwem.

Teraz Jerzy mieszka w nowym baraku postawionym tuż obok poprzedniego, ale na ziemi sąsiada, któremu to na razie nie przeszkadza. Jest załamany i nieufny. Nie dziwię mu się - czwórka obcych ludzi zaskakujących go bez uprzedzenia, aparaty fotograficzne, kamera i tysiące pytań o plecionkarstwo, czyli temat, który wydaje się być mimo wszystko na drugim planie w jego aktualnym życiu...

Tymczasem zostajemy poczęstowani kawą i przedstawieni ojcu - panu Bernardowi, który zgłębia nam historię wyplatania w swojej rodzinie. Dzień powoli chyli się ku końcowi, podczas gdy wreszcie zostajemy wynagrodzeni za cierpliwość. Zachodzące słońce całym swym dziennym blaskiem wpada przez małe okienko baraku, siadam blisko by patrzeć Jerzemu na ręce, a Krystian robi niezwykłe zdjęcia.

Na naszych oczach powstaje dno do kipy - typowego kosza w warsztacie rodziny. Później wyjedziemy z gotowym koszem, a wraz z nim dostaniemy lokalną atrakcję - osobiście wysmażone powidła, które będą poczekają na właściwą okazję. W międzyczasie wydarzy się jeszcze wspólna podróż do pobliskiego Chrystkowa, będącego siedzibą prywatnego muzeum pomenonickiego, gdzie pomaga w gospodarowaniu bezdomny plecionkarz. Oprowadzi nas Czesław Kwiatkowski, człowiek, który się urodził w Chrystkowie i który aktualnie dba o to unikatowe miejsce.

Wreszcie słońce zajdzie już całkiem, odwieziemy Jerzego do Kosowa, a potem wrócimy do Torunia.

Paulina Adamska-Malesza


Wyświetlono: 768 razy.
Zamieścił: Krzysztof Butryn 2009-11-25
Zmodyfikował: Krzysztof Butryn 2009-11-25
Start | O nas | Patronaty | Reklama | Pobierz |
KulturaLudowa.pl © 2008 - 2012 Stowarzyszenie Twórców Ludowych.
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody wydawcy jest zabronione.
Zrealizowano w ramach programu operacyjnego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
projekt graficzny: GRAFKOM Janów Lubelski | realizacja projektu: Extreme Waves