| Aktualności |
| Relacje |
25 czerwca (Polskie Radio II)
Magazyn Źródła, godz.12.00
Piątkowe Źródła poprowadzimy dla Państwa prosto z Ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu. Bezpośrednia relacja, rozmowy z muzykami i organizatorami.
W Małym Wiośle wyrabiano - na dość dużą skalę - niewielkie koszyki na święconkę, a więc podobnie jak w Widlicach Dolnych - od zajków i jajków. Praca rozpoczynała się zwykle początkiem listopada i trwała aż do Świąt Wielkanocnych, kiedy plecionkarskie wyroby znajdywały największy zbyt.
Wydaje się to aż nieprawdopodobne, patrząc na te kilka starych domów i wąską, piaszczystą drogę pomiędzy nimi z widokiem na Wisłę. Jedynie ludzie mogą, w tym momencie, świadczyć o minionej historii tej miejscowości. Patrząc jednak na ich wiek i kondycję, ogarnia nas wspólna refleksja - jak długo jeszcze..?
Małe i Duże Wiosło to także opowieść o Wiśle. Z niej i na niej się żyło, a przemieszczanie się z jednego brzegu na drugi nie stanowiło mniejszego problemu, każde gospodarstwo było zaopatrzone we własną łódkę. Z tej perspektywy nic dziwnego, że Kwidzyn, mimo że położony właśnie na drugim brzegu rzeki, był głównym ośrodkiem handlowym w okolicy.
Wsłuchujemy się w opowieść pani Urszuli Winiarskiej.. - Mąż robił kipy - takie duże kosze i woziło się je z owocem do Gdyni. Statek tu stał (...) wszystko, wszystko tak sprzedawali, całe Wiosło w ten sposób. Jak kto mógł tak se radził. I rybołówstwo jeszcze było (...) na statek to trza było się umówić z kapitanem. To statki pasażerskie były, duże. (...) Tu na statek to Wiosła i Widlice siadali, tu początek był, po drodze stawali, ale to się już spało, nie patrzało.
Dwie godziny jechał, czy trzy... w nocy się jechało. Rano tam handlarze już przyszli, żeby na rynek już mieli. Jak się dojechało to taka wymiana była, kosze na statek i z powrotem. (…) Ryby łowili łódką i siecią. Mieli swoje kosze - sadz to się nazywało, takie specjalne do ribów, ryby się wkładało do tego i do wody, potem się wieczorem i rano wyjmowało. Podobnie wyglądało jak brudniaki, takie proste i troszećke w środku wgięte, tak co ta ryba mogła pływać. No i wtedy były jeszcze wiersze robione...
Paulina Adamska, Ania Zelech