Czwartek, 17 maja 2012 r. Paschalisa, Sławomira i Weroniki
Wizyt na stronie: 311043 Wczoraj: 318 Dzisiaj: 273 Teraz: 12
Niematerialne dziedzictwo kulturowe
Artykuły, informacje dotyczące niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.
Czytaj więcej
Nowa KulturaLudowa.pl
Drodzy internauci. Zmieniliśmy nieco wygląd naszego serwisu. Mamy nadzieję, że aktualna szata graficzna oraz stopniowo wprowadzane nowe elementy przypadną Wam do gustu. Swoje opinie możecie wyrazić w sondzie.

Czy podoba Ci się nowy wygląd naszego portalu?

Tak
Nie
Nie mam zdania

Tylko u nas
ludowe_oskary.jpg Konkurs na najciekawsze wydarzenie folklorystyczne w Polsce
Dyskografia polskiej muzyki ludowej Polska muzyka ludowa na winylach, kasetach i CD

Regionalna Encyklopedia Kultury Ludowej Sylwetki twórców, pisarzy ludowych, opisy regionów etnograficznych

katalog.gif
Polski dom tańca. To będzie zwykła historia...
Tekst: Remigiusz Mazur-Hanaj

Oberek, Tabor Domu Tańca w Ostałówku w 2006 r., fot. K. Dąbek
Oberek, Tabor Domu Tańca w Ostałówku w 2006 r.
fot. K. Dąbek

...ale - cóż zrobić - chcąc ją opowiedzieć, natykamy się od razu na pierwsze dziwactwo. Jest nim nazwa "dom tańca".

Taka nazwa w polskiej tradycji nie istnieje. Mówiono: idziemy "na muzykę", "na zabawę" czy "na tańce", ale nie "do domu tańca". Skąd więc się wzięła?

Oczywiście najpierw było odgrzebywanie spod socrealistycznych gruzów skarbu polskiego folkloru, skarbu, który olśnił i zauroczył nasze młodzieńcze zmysły i umysły. Najpierw było poznawanie konkretnych artystów czy zwykłych ludzi na wsi, którzy nas w tę prawdziwą (nie tę z plakatu) wiejską tradycję wtajemniczyli, a nadto byli dla nas jak przyszywana rodzina, jak przyjaciele, jak nauczyciele.

Znaleźliśmy się u nich na gościnie nagle i w tajemniczy sposób, kiedy przychodził jednak moment pożegnania okazywało się, że droga z powrotem wiedzie wąską kładką. Staliśmy na niej pełni obaw, jak to wszystko, czego doznaliśmy, ocalić w naszej, nieco przecież różnej od wiejskiej, rzeczywistości miasta. No i zawiał węgierski wiatr, niosąc krzepiące wieści o nzház...

Słowo to oznacza w tradycji zarówno miejsce jak i okazję do tańca. We wsiach rumuńskiego Siedmiogrodu, zamieszkałych przez wielu Węgrów, zwyczaj urządzania zabaw tanecznych, które faktycznie były małymi świętami lokalnych społeczności, jeszcze 40 lat temu był jak najbardziej żywy. Do jednej z takich wsi, do Szék, trafili wtedy młodzi ludzie z Budapesztu, poszukujący tożsamości kulturowej, swojego miejsca w świecie czyli jak to się popularnie i skrótowo ujmuje: korzeni.

Wkrótce, w ciągu kilku zaledwie lat, te poszukiwania przybrały charakter ruchu na niemałą skalę. Młodzież uczyła się w bezpośrednim przekazie niezwykle bogatej, jak się okazało kultury - tańców, gry na instrumentach, rzemiosł. Dzieci pokonanych w 1956 powstańców konsekwentnie i skutecznie wyraziły swój bunt przeciw gulaszowemu socjalizmowi Janosa Kadara nie w formie politycznej, a… kulturowej.

Kiedy więc warunki geopolityczne pozwoliły na to, by Węgry odrodziły się jako niepodległe państwo - Węgrzy w dużej mierze dzięki ruchowi, który został nazwany ruchem domów tańca, byli już do tego przygotowani, skonsolidowani jako wspólnota, przeżyli bowiem w ciągu 20 lat swoiste odrodzenie kulturowe. Wielu polityków, urzędników, artystów, inteligentów, ale także zwyczajnych ludzi miało za sobą przygodę w tanchaz. Wielu potrafi także tańczyć, śpiewać, ba, muzykować nawet, a nauczyli się tego od wiejskich mistrzów tradycji, dzięki domom tańca.

Czy wyobrażasz sobie czytelniku podobną sytuację w Polsce? To prawda, my nie mieliśmy Béli Bartóka i Zoltána Kodály'a, którzy wprowadzili folklor węgierski na salony i stworzyli znakomity, działający nawet jako tako w czasach komunistycznych, system edukacji w zakresie muzyki tradycyjnej. Poza tym nie ten czas i inny kontekst. My odziedziczyliśmy po PRLu (i poniekąd tak jest do dziś) siermiężny obraz ludowej kultury muzycznej, przez lata instrumentalnie traktowanej przez propagandę. Z jednej strony sprośne przyśpiewki, a z drugiej "uszlachetnione" stylizacje sceniczne zespołów pieśni i tańca.

Niejako w proteście przeciwko temu skromne próby podobnej działalności jak węgierska, tyle że na nieporównywalną skalę, podjęte zostały dopiero na początku lat 90-tych. Stowarzyszenie "Dom tańca" formalnie zostało zarejestrowane 24 lutego 1995, tworzą je do dziś muzycy, etnografowie, nauczyciele, studenci oraz inni wszelkiej maści miłośnicy polskiej kultury tradycyjnej. Niektórzy z nich uczestniczyli wcześniej w "Bractwie ubogich", pierwszej polskiej kapeli, która miała ambicję grać muzykę wiejską w formie niestylizowanej, in crudo.

Nie pomagały nam żadne oficjalne instytucje, a najmniej te, które zostały do tego powołane (później to się troszkę zmieniło). Pomógł nam za to duch Oskara Kolberga (1814-90) i to właśnie postawa Kolberga jako badacza była nam od początku szczególnie bliska, a jego opus magnum, liczące sobie ponad 60 tomów tekstów i zapisów nutowych jest dla wielu z nas bezcennym źródłem inspiracji i wiedzy. Ze współczesnych patronów trzeba wymienić profesora etnomuzykologii Piotra Dahliga oraz artystę-malarza z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych - Andrzeja Bieńkowskiego, którzy pomogli odkryć nam żywe skarby muzyczne wsi Polski nizinnej.

Innym z kolei dziwactwem jest to, że polski dom tańca działa z boku tzw. ruchu folkowego. Nie nastawiony jest na scenę, kładzie nacisk raczej na dłuższe terminowanie i naukę niż na krótkotrwałą inspirację.

W kolejce czeka następna fanaberia: otóż nie zajmujemy się góralami, którzy radzą sobie doskonale do dziś (ilu młodych gra!), tymczasem równie, a może nawet bardziej unikalny folklor na nizinach dogorywa. Nasze pole zainteresowań mniej więcej pokrywa się z obszarem Królestwa Kongresowego (plus Kurpie i Suwalszczyzna). Sto lat jego istnienia 1815-1914 szczególnie zaznaczyło się w kulturze ludowej, która, jak się powszechnie przyjmuje, wtedy przechodziła swój złoty okres, co współgrało z powolną emancypacją społeczną. Ukształtowało to pewną kulturową jedność tego terytorium. Jej ślady odnajduje się także dziś.

Przez tego rodzaju ograniczenie wcale nie wyznaczamy żadnych barier, tak jak nie ma ich w muzyce, wręcz przeciwnie interesujemy się związkami z tradycją ukraińską, białoruską, litewską, cygańską, żydowską, a nawet wołoską, czy ogólnie rzecz biorąc orientalną. Tam także odnajdujemy klucz do zrozumienia samych siebie. Tamtędy wiodły przecież zapomniane ścieżki naszych mazowieckich, lubelskich czy kurpiowskich pieśni i tańców. Notabene ostatnio słuchałem nagrań Beludżów z Iranu (nazywanych czasami proto-Cyganami) - grają na 3/8, oberki podobne do tych kajockich spod Przysuchy!

Teraz przechodzimy do następnego dziwactwa, bo czymże innym wydawać się może poszukiwanie w sztuce i postawie ludzi na wsi (czy szerzej, na prowincji) odpowiedzi na pytanie jak żyć? A tak naprawdę chodzi przecież o "dom tańca i różańca". Jak to sformułował Janusz Prusinowski w pierwszym naszym "manifeście": tradycja daje nam dwie odpowiedzi na pytanie jak żyć: *tańcz, raduj się i śpiewaj głośno, *módl się, pracuj ciężko i żałuj za grzechy; są to dwa bieguny naszej duchowości, tak jak chrześcijaństwo i pogaństwo przez wieki mieszając się na naszych ziemiach stworzyło ludową religijność.

Równowagę między wirowaniem w tańcu i kontemplacją w modlitwie ustanawia tradycyjny kalendarz, rytm dnia i nocy, pory roku, praca, święta. Wszystkie te rytmy wprowadzają ład, a od ładu jest ładnie. Muzyka obecna jest w każdym momencie cyklu, szalona w okresie karnawału, kontemplacyjna w okresie postu, radosna w Boże Narodzenie i Wielkanoc, żałosna podczas pogrzebu. Czyż nie zakrawa to na harmonia mundi? Szczerze jej szukamy (myślę, że mogę użyć liczny mnogiej), bo przynosi radość zmysłom i ukojenie duszy.

Chcielibyśmy przekazać szczególnie młodszej generacji prawdziwy obraz folkloru, który nie potrzebuje być podnoszony do poziomu tzw. kultury wysokiej, potrafi sam dotknąć uniwersalnej kalokagatii, umiejącej się wyrazić zarówno w sacrum jak i profanum. Jeżeli ktoś z czytelników przypadkiem pomyślał sobie, że polski dom tańca to jest jakaś wielka sprawa, chciałbym go wyprowadzić z błędu: to jest kilkadziesiąt osób aktywnie działających (i kilkuset sympatyków). Każdego z nich z domem tańca łączy zwyczajna historia. Na sumę osiągnięć stowarzyszenia i środowisk z nim związanych, składa się także wiele nieformalnych działań, podejmowanych indywidualnie.

Zapomniałbym o jeszcze jednym dziwactwie: Dom Tańca nie miał i nie ma etatów ani stałej siedziby, jest zawsze tam, gdzie się spotykamy. Zapraszamy na X Tabor, który odbędzie się w Szczebrzeszynie w dniach 15-22 sierpnia 2010.

Garść danych faktograficznych

Zaczęło się od spotkania ludzi różnych profesji i zainteresowań, głównie muzyków i tancerzy. Pierwszymi działaniami były w 1994 warsztaty tańców polskich prowadzone w II Społecznym LO w Warszawie oraz potańcówki w studenckim klubie Riviera-Remont. Tam oraz później do Stołecznego Centrum Edukacji Kulturalnej na Jezuickiej i Warszawskiego Ośrodka Kultury na Elektoralnej do końca lat 90-tych zapraszaliśmy co tydzień (!), a później co dwa tygodnie najlepsze kapele, tancerzy i śpiewaków. Ci ostatni (soliści i zespoły) przyjeżdżali też śpiewać w trakcie wielkopostnych koncertów w kościołach warszawskich (od 1996) pt. "Pozwól mi twe męki śpiewać", a później w cyklu "Jest drabina do nieba".

Gościliśmy prawie wszystkich najlepszych z Mazowsza, Kurpiów, Suwalszczyzny, Podlasia, Lubelskiego, Radomskiego, Opoczyńskiego, Sieradzkiego, Łęczyckiego, Wielkopolski, Kujaw. Zapraszaliśmy ich do miasta, oni zapraszali nas do siebie, na wieś, dokąd jeździmy by dokumentować, uczyć się, i po prostu spotykać.

Przez 15 lat zorganizowaliśmy ponad 600 pojedynczych wydarzeń takich jak potańcówki, warsztaty, koncerty, wykłady, a także kilkanaście dużych przedsięwzięć na czele z tygodniowymi Taborami domu Tańca, które są czymś pomiędzy festiwalem a letnią szkołą. Dla młodych ludzi spotkania w warszawskim Domu Tańca są jedyną w swoim rodzaju, częstokroć pierwszą w życiu okazją do zetknięcia się z polskim folklorem w jego autentycznym, nie wykrzywionym przez komercję, wymiarze. Trafiają do nas i ludzie starsi, czasami powracający do własnej przeszłości, czasami nieoczekiwanie zauroczeni tym co przez lata kojarzyło im się wyłącznie z ideologicznym kiczem.

Formy działalności Domu Tańca

- Zabawy przy muzyce najlepszych wiejskich kapel z udziałem wiejskich tancerzy i śpiewaków (ponad 250 spotkań i ponad 100 zaproszonych kapel z różnych regionów Polski oraz z Węgier, Francji, Irlandii, Włoch, Serbii, Armenii, Białorusi, Litwy i Ukrainy).

- Podtrzymywanie tradycji świętowania dorocznego - szczególnie kolędowanie bożonarodzeniowe.

- Letnie Tabory Domu Tańca -tygodniowy cykl warsztatów muzycznych, tanecznych, śpiewaczych oraz rzemieślniczych, prelekcje, seminaria naukowe na temat kultury tradycyjnej oraz koncerty, wystawy, zabawy taneczne przy żywej wiejskiej muzyce (Radomszczyzna: Chlewiska 2002-04, Ostałówek 2005, Gałki Rusinowskie 2006; Lubelszczyzna: Kocudza 2006, Szczebrzeszyn 2008-10; Mazowsze: Strych 2007); Festiwal "Wszystkie Mazurki Świata" - 2009.

- Warsztaty tańca i śpiewu prowadzone w ciągu roku w Warszawie, na Taborach oraz na Festiwalu w Gennetines (Francja), Andancas (Portugalia) oraz Sztokholmie.

- Koncerty religijnych śpiewów ludowych: kościół św. Jacka - 1999, 2000, kościół Zbawiciela - 1996, kościół św. Krzyża - 1997 i 1999, kościół Nawiedzenia NMP - 1998 w Warszawie, kościół pokamedulski w Lasku Bielańskim 2003, Muzeum Narodowe 2001, kościół w Chlewiskach 2002-04, kościół w Szczebrzeszynie 2008-2010.

- Nauka i edukacja - wykłady w ramach wakacyjnego Taboru, cykliczne zajęcia warsztatowe na Uniwersytecie Warszawskim w latach 2003/2007, zimowy kurs dla nauczycieli średnich szkół muzycznych, przygotowujących się do nauczania przedmiotu "Polski folklor muzyczny" - Zakopane II 2003; oryginalne formy pracy z dziećmi w oparciu o muzykę tradycyjną, zajęcia autorskie w przedszkolach i szkołach podstawowych, także praca profilaktyczna z dziećmi z rodzin patologicznych; koncerty z prelekcjami w ramach Sceny Kameralnej Filharmonii Narodowej (ponad 400 audycji dla szkół w sezonach 2001/2002, 2006/7).

- Dokumentacja spotkań z muzykantami i śpiewakami (ponad 200 godzin nagrań na CD-R - kopie znajdują się w Archiwum im. Sobieskich Instytut Sztuki PAN przy ul. Długiej, także wiele fotografii, zapisy video).

- Klub Festiwalowy "Tyndyryndy" w czasie Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym (od 2008).

- Wydawnictwa: seria płyt "In Crudo" z polską muzyką ludową w jej oryginalnym brzmieniu. Płyty: Jest drabina do nieba I - pieśni nabożne na Wielki Post (1999, Nagroda Główna Festiwalu Mediów Katolickich w Niepokalanowie), Muzyka z Domu Tańca, Portret muzykanta - Marian Bujak - skrzypek radomski, Tabor w Chlewiskach 2002; Harmoniści radomscy - Tabor w Chlewiskach 2003; Portret muzykanta - Aleksander Bobowski - skrzypek z Puszczy Białej (2003), Powiśle Maciejowickie (2008, III nagroda w konkursie na Fonogram Źródeł Polskiego Radia), Tabor w Szczebrzeszynie 2008, Spod Niebieskiej Góry - muzyka z Roztocza (2009 - I nagroda w konkursie na Fonogram Źródeł Polskiego Radia); wydawnictwa o tematyce etnograficznej i muzycznej: Biuletyn Korzenie (1995 - 1999), czasopismo Wędrowiec 2002-05.

Stowarzyszenie "Dom Tańca" - pozarządowa Organizacja Pożytku Publicznego - w roku 2002 otrzymało z rąk Ministra Kultury prestiżową Nagrodę im. Oskara Kolberga.

Domy tańca lub inicjatywy o zbliżonym charakterze działają obecnie oprócz Warszawy także w Poznaniu (http://domtancapoznan.blogspot.com), Krakowie (http://folk.wkrakowie.org), Wrocławiu (http://www.cmt.art.pl), Toruniu, Trójmieście, pod Olsztynem (http://www.wegajty.pl/dom_tanca.php), na Suwalszczyznie (http://krusznia.blogspot.com) i w Lublinie (http://oberek.blox.pl).

Twórczość Ludowa, nr.1-2, 2010

Wyświetlono: 1571 razy.
Zamieścił: Krzysztof Butryn 2010-12-09
Zmodyfikował: Krzysztof Butryn 2010-12-09
Start | Festiwal w Kazimierzu | Dziedzictwo kulturowe | Nagroda im. Oskara Kolberga | Teatry wiejskie | Etno design | Ludowe Oskary | MKiDN | Katalog stron www |
KulturaLudowa.pl © 2008 - 2012 Stowarzyszenie Twórców Ludowych.
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody wydawcy jest zabronione.
Zrealizowano w ramach programu operacyjnego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
projekt graficzny: GRAFKOM Janów Lubelski | realizacja projektu: Extreme Waves